Bez tytułu
18 lutego 2005, 23:57
wróciłam chyba tylko po to żeby się pożegnać... bo poszli spać coponiektórzy i już swoje usłysałam, że o tej godzinie jeszcze mam coś do roboty (jak wykle, bla bla bla) przymusowe dobranoc więc poraz kolejny:(
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
| 31 | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 |
wróciłam chyba tylko po to żeby się pożegnać... bo poszli spać coponiektórzy i już swoje usłysałam, że o tej godzinie jeszcze mam coś do roboty (jak wykle, bla bla bla) przymusowe dobranoc więc poraz kolejny:(
dzisiaj dla odmiany znowu lepiej sie czuję (choć nie wiem sama dlaczego) może powodem jest to, że ten miesiąc już dobiega końca i już nie będe się tak męczyć w tej porąbanej robocie? a może tak po prostu, bo wiosna idzie? pewnie jutro znowu wszystko będzie do dupy ale to dopiero jutro:) a zaraz pójdę łazieneczkę zaliczyć a potem miejmy nadzieję, że szybciutko do spania (mówie tak jak bym samej siebie nie znała a przecież dobrze wiem, że wcale tak prędko spać nie pójdę) dobra, spadam więc tam gdzie lubie "spadać" o tej porze a jutro, /bo dzisiaj już pewnie nie zdążę/ coś jeszcze pewnie mniej lub bardziej ciekawego dopieszę albo raczej napiszę:)
straciłam rachubę z kim można porozmawiać jak z człowiekiem a do kogo lepiej się nie odzywać, bo można sobie tylko zaszkodzić... wiem, że jest na pewno jedna "ciotka", która czuje się podobnie jak ja w mojej obecnej pracy więc wydaje mi się, że z nią mogę pogadać o tym jak głupia jest moja szefowa i jak do dupy mi sie tam pracuje, po prostu o wszystkim... stwierdziła bidunia, że jeśli do końca kwietnia nie znajdzie lepszej pracy to wyjeżdża do Angli... szkoda mi jej trochę a z drugiej strony wiem, że tam idąc na zakupy nie będzie musiała wyliczać na co ją stać... ciężki żywot maja co poniektórzy a mnie się czasami wydaje, że taka nieszczęśliwa jestem... gówno prawda, bo tak na prawdę mnie chyba nic (oprócz faceta) nie brakuje do szczęścia:) muszę się chyba nauczyc doceniać to co mam, tak, właśnie postanowilam, że tak będę robić:) dobranoc znowu powiem krótko i grzeczniutko
kurwa, weź się połóż, bo znowu kurwa śpisz nad komputerem jak stara baba... może w pracy byłam a wcześniej w domu zapieprzałam jak dziki osioł i oczywiście nawet nie usłyszałam słowa dziękuje... niby normalne ale sie nie przyzwyczaje ani do tego zasranego kurwowania ani do tego, że nikt nie docenia tego, że robię wszystko w tym zasranym jak to się łanie mówi domu i tym sposobem mój w miarę dobry umor znowu poszedł gdzieś gdzie mnie nie ma:( i znowu zrobiło mi sie smutno... pierdole wszystko, już na prawdę mam dość tego wszystkiego
i nadeszła nieoczekiwana zmiana nastroju na dożo dużo lepszy... dlaczego? ponieważ rzucam pracę, którą mam w tej chwili... ale nie tak po prostu:) wszystko dlatego, że dostałam propozycję pracy w firmie reklamowej, która raz, że całkiem nieźle płaci a dwa szefostwo jest dużo sympatyczniejsze od tego, które w tej chwili stoi nade mną:) oooo jak mi dupcia od razu odżyła (potem tzn. pewnie wieczorkiem coś jeszcze napiszę) bo teraz mi za wesoło:D