Najnowsze wpisy, strona 523


brryyy...


15 lutego 2005, 23:24

kolejny raz idąc do łazienki nie popatrzyłam na to ile jest ciepłej wody... jaki z tego morał? kolejny raz byłam zmuszona wziąść zimny prysznic (brryyy) ale byłam twarda i zagryzłam zęby (szczególnie mi to pomogło w momencie kiedy przestałam czuć koncówki palców;) a może tak właśnie miało być? ale trodno się dziwić, że ciepła woda się kończy jeżeli wcześniej wykąpały się w dużej ilości wody aż trzy (a może tylko trzy) osoby...powinnam się przywyczaić? na pewno tego nie zrobię ale wbrew wszystkiemu nawet poprawił mi się humor i to dość znacznie:D a jutro kolejny wielki dzień? okaże się w swoim czasie (ale pewnie wcale taki nie będzie, kolejny dzzień jak codzień?) zobaczymy, oczy mi się zamykają w zasadzie nie wiem dlaczego ponieważ jakoś specjalnie bardzo zmęczona nie jestem (chyba, że tylko tak mi sie wydaje) dobra, jeszcze pewnie chwilkę coś tu pomące i zmykam do spania... dobrej nocki więc ewentualnie iłego dnia:)

Bez tytułu


14 lutego 2005, 22:50

na pewno nie jestem jedyną osobą, która dzisiaj nie usłyszała jednego ciepłego slowa i właśnie dlatego powiem krótko "wszystkiego dobrego" w ten zakichany dzień i na każdy inny również, ale powiem Wam wszystkim, że walentynki są chorym świętem (prynajmniej na mój gust) ponieważ 14 luty to jest chyba jedyny dzień roku, w którym faceci doceniaja to jak wspaniałe maja kobiety (odwrotnie pewnie też) cały rok powinno się okazaywać tak piękne uczucie jakim jest miłość a nie tylko jednego dnia w roku (jak ja tego potrzebuję) a tu chętnych nie ma, pzrykre to jest, bo nie wiem co jest ze mną nie tak jak trzeba:(

Bez tytułu


14 lutego 2005, 22:45

jak ja nie lubie walentynek... szczególnie teraz kiedy nie ma kogoś kto złożył by mi życzenia:( no dobra, moja przyjaciółka to zrobiła ale wiadomo, że nie do końca o takie zyczenia mi chodzi, kurza dupa jak ja wielkiego prytulanca potrzebuje i choć dwa cieplutkie słowa (dzisiaj zamiast cieszyć się świętem zakochanych chciało mi się non stop płakać, myślałam naiwnie, że poprawi mi się humor jeśli wyjdę z domu choćby po to, żeby po hipermarkecie pochodzić i co? wcale tak nie bylo dlatego, że zobaczyłam cała masę ściskających się par i jeszcze większą ilość serduszek, którymi juz chce mi się żygać) :( co ja do cholery mogę zrobić żeby mnie ktoś pokochał?? już na prawdę barkuje mi pomysłów:(:(:(teraz też chce mi się płakać, bo w radiu lecą same przytulańce a ja do cholery ja przez ostatnich kilka lat nie mam sie do kogo przytulić smutno mi, tak bardzo mi smutno a do tego wszystkiego o wszystko mnie opierniczają bez względu na to czy coś jest źle z moje winy czy tez nie, chyba sobie zrobię cieplutką kąpiel i popłaczę sobie troszkę w wannie... wiem, że to mi nie pomoże ale co mi pozostaje?

Bez tytułu


13 lutego 2005, 23:02

jutro pieprzone walentynki... znowu spędzę jesamotnie, niby pewnie powinnam się do tego przyzwyczaić a jednak jakoś nie nie potrafię, tęsknie jak cholera za tym, który kiedyś spędzał je ze mną i obiecywał, że bdzie mnie kochał do końca życia... wierzę, że tak jest ale jednak nie wystarcza mi to... w końcu nie jesteśmy już razem masę czasu:( pierzę trzy po trzy dlatego też kończę tą notkę i idę wziąść cieplutki prysznic a kiedy to zrobię może akurat poprawi mi się humor??? a jutro znając życie wszędzie będzie pełno par ściskających i całujących się czule a ja będę mogła tylko popatrzeć z daleka i pomarzyć o tym samym... ale wierzę, że na wszystko przyjdzie czas i to jest w obecnej sytuacji jedyne pocieszenie (tylko kiedy?), dobra, idę tym razem już serio... dobranocka wszystkim czytającym i nieczytającym tego zakichanego bloga:( a może by tak zrobić sobie jakąś krzywdę albo np. się powiesić? może to by nie było takie głupie rozwiązanie?? pieprzę, dobranoc

Bez tytułu


12 lutego 2005, 00:00

wiem, że na wszystko przyjdzie czas ale pytanie kiedy nie daje mi spokoju... dobranoc