Najnowsze wpisy, strona 466


święta, święta i po świętach...


18 kwietnia 2006, 00:03

wszystko się pozmieniało, bo gdy ja byłam "mała" to czekałam z utęsknieniem na lany poniedziałek, czasami nawet nie przeszkadzało mi to, że nie miałam suchej nitki na sobie a dzisiaj wyobraźcie sobie, że nie było chętnych do lania ani mnie ani nawet nikogo innego, dzieciaki przyszły i też nie specjalnie chciały się wodą chlapać... jakieś dziwne to wszystko, także lany poniedziałek wcale nie był lany, podobno nawet na odpóście bardzo sucho było (brat z dzieciakami był i tak mówili, co nie ukrywam też bardzo mnie zdziwiło), gdzie się podziały tradycje z dzieciństwa? gdzie całe masy chłopaków z butlami i uciekające przed nimi dziewczyny, co sie stało, że nie miałam okazji tego dzisiaj zobaczyć??? nic nie rozumiem:( ale co tam, w końcu i tak bym się nie lała... to nie to co w naszej starej kamienicy... tam zawsze woda lała się strumieniami, Pani Marysia pomimo swojego już nie młodego wieku dzielnie walczyła ze mną i moją siostrą a potem przychodzili do niej goście i się dołączali, zabawa była przednia a nam z tego co pamiętam największą radość zawsze sprawiało wlewanie wody pod spódnice sąsiadki, ehhh, to były czasy...

Bez tytułu


17 kwietnia 2006, 00:14

cóż, kolejny dzien "świąt" minął, jutro podobno lany poniedziałek jest... ale co tam? przecież już stara dupa jestem więc ani mnie to ziębi ani mnie to grzeje... idę spać, bo padam na pysk, a jutro znowu gówniarstwo przychodzi na obiad... uhhh dobranoc więc

Bez tytułu


15 kwietnia 2006, 23:52

jakoś tak smutno minął mi ten dzień... poszłam do kościoła z koszykiem, potem przyszła siostra z mężem i brat z całą rodziną (może dlatego właśnie mam taki humor, jaki mam) Tata poszedł na mecz więc z nim podzieliliśmy się jajkiem wtedy kiedy wrócił czyli już w zasadzie wieczorem... dlaczego mam taki wisielczy nastrój? czy jest ktoś, kto potrafiłby mi to wytłumaczyć??? bardzo o to proszę:( ale przy życzeniach i tak byłam dzielna, bo nie płakałam, dopiero przy Tacie popłynęły mi wielkie, krokodyle łzy... pocieszające jednak było to, że znajomi o mnie pamiętają, bo dostałam całą masę sms'ów, niby nic a jednak coś, odpisałam tylko na część...

 

 

Bez tytułu


14 kwietnia 2006, 23:47

no właśnie... a ja dzisiaj jak porządny człwoeik poszłam do spowiedzi i oczywiście przy konfesjonale mnie przyćmiło i nie mogłam sobie nic przypomnieć:( przecież nie pójdę jutro znów do spowiedzi...

Bez tytułu


14 kwietnia 2006, 00:01

znów święta, święta i po świętach? bardzo prawdopodobne:( znów sztuczna atmosfera, znów sztuczna życzliwość... gdzie się podziało to co było kiedyś??? kolejne święta z byciem ze sobą na siłę, ciekawe co tym raem wymyślą:(