Najnowsze wpisy, strona 507


Bez tytułu


13 czerwca 2005, 00:22

jutro będzie nowy dzień... oby był dobry, może akurat nic "złego" się nie wydarzy a wręcz przeciwnie? kto to wie do cholery, kto to wie?? padam na pysk więc się kładę już... no dobra napiszę jeszcze szybko dlaczego jestem taka zmęczona, bo pojechałam dzisiaj odebrać do wspaniałego marketu mój zareklamowany po raz drugi sprzęt i co? odebrałam tyle, że od razu złożyłam kolejną reklamację, bo okazało się, że gówno z nim zrobili i dzieje się dokładnie to samo co przed reklamacją, uhhh... ale teraz mają góra za dwa tygodnie i już nie chcę żeby mi kolejny raz "naprawiali" mają mi dać nowy albo niech dupki zwracają kasę  przynajmniej w innym sklepie bym sobie kupiła coś lepszego... dobranoc

:)


11 czerwca 2005, 00:17

zrobiłam kilka rzeczy koło siebie i od razu poprawił mi się humorek:) teraz więc jestem dobry (zobaczymy na jak długo)ale jest na tyle dobry, że nawet Tacie nie udałoby się go popsuć ale co tam... powiem tylko tyle, że w tym "robieniu kilku rzeczy koło siebie" trzeba było trochę odwagi ale najważniejsze, że się udało i wszystko wyszło tak jak wyjść powinno było:) zaraz wskoczę do łóżeczka i będę przeszczęśliwa (przynajmniej przez chwilkę)

Bez tytułu


10 czerwca 2005, 18:23

ja pierdole... co za dzień:( znowu wszystko jest nie tak jak trzeba, znowu ojciec chodzi naburmuszony i znwou wszystko się na mnie odbija, bo nie pojechałam tam i tu, bo nie zapytałam o to i o to, bo nie zrobiłam tego i tego... co to ja sekretarka jestem czy jakieś inne coś co służy tylko do pomiatania? płakać mi się chce ale wole nie ryzykować, bo pewnie o to też by mnie za chwilę opierdolili... zmieniam się, może jestem troszkę twardsza ale serce dalej mam miękkie więc coraz bardziej brakuje mi sił, a może nie sił a kogoś komu mogłabym o tym wszystkim powiedzieć? nie wiem już sama ale wiem, że mam doła, takiego MEGA doła, który ciągle się pogłębia, chyba nikt nie chciałby tak żyć a ja jestem do tego zmuszona i nikt nie pyta mnie o zdanie czy chcę tego czy nie :(

dzisiaj Saba przeżyła ekg...


09 czerwca 2005, 23:46

dzisiaj kolejna wizyta u weterynarza, tym razem ekg i co? potwierdziło się tylko, że wesoło nie jest, dostała całą masę leków, które będzie musiała "jeść" do końca życia... lekarka niby mnie pocieszała, że ta choroba jej życia nie skróci (bo podobno to wada wrodzona a z nimi da się żyć) ale z takim przypadkiem, że po tylu latach się ujawniła to sie jeszcze nie spotkała:( ponoć gdyby była szczeniakiem to nie dożyła by nawet trzech lat ale skoro już tyle przeżyła to ponoć powinno być ok, pod warunkiem, że nie będzie mieć jakiegokolwiek wysiłku - tzn. biegać jej nie wolno, szybko chodzić też nie bardzo a długie spacery mam wogóle odstawić... (na szczęście biegać to nie specjalnie lubi więc pikuś ale ze spacerami będzie gorzej...) za miesiąc kolejna kontrola (może akurat się poprawi?) :(

źle z Sabunia, bardzo źle...


08 czerwca 2005, 23:34

dzisiaj byłam u weterynarza z moim pieskiem, bo kiedy telefonicznie zapytałam o jej wyniki natychmiast kazali z nią przyjechać... jak zwykle podwyższone tym razem już "tylko" 7-o krotnie:( wygolili jej dzisiaj brzuszek a potem zrobili usg i rtg i okazało się, że nie jest wesoło... marskość wątroby, kolejna dieta, nie może dostawać surowych owoców ani warzyw ani nawet pudełka po śmietanie do wylizania, właściwie nic poza kaszą z mięsem dwa razy dziennie (ciężko będzie mojego tate z tym dopilnować ale trzeba chociaż próbować)... bidunia moja kochana:( podobno kręgosłup też nie fajnie wygląda i może już nie długo mieć problemy z chodzeniem ale ponoć "z tym można żyć", aż mi się łezka w oku zakręciła kiedy tego wszystkiego słuchałam ale cóż ja mogę zrobić? kurwa, znowu nic??:( zobaczymy co jutro wykaże ekg, na które muszę z nią pojechać niestety autobusem a potem jeszcze tramwajem, bo nie będziemy przecieżnikogo fatygować, żeby ją zawieźć, bo "to tylko pies":( [prędzej bym powiedziała, że to aż a nie tylko pies ale ja jestem jakaś dziwna] trzymajcie jutro kciuki, bardzo Was o to proszę