Bez tytułu
27 sierpnia 2006, 00:04
to był naprawdę bardzo pracowity dzień, w pracy do 15, potem szybko na obiadek a potem padłam jak długa i spałam do wieczora co może być problemem w nocy ale będę dzielnie walczyć... :)
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
| 31 | 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | 01 | 02 | 03 |
to był naprawdę bardzo pracowity dzień, w pracy do 15, potem szybko na obiadek a potem padłam jak długa i spałam do wieczora co może być problemem w nocy ale będę dzielnie walczyć... :)
jutro (tzn. już właściwie dzisiaj) znów idę do pracy:( ale mam nadzieję, że jak zrobię te zakichane 136 podkoszulków to będę mogła wrócić do domu... a dzieciaków już nie ma ale w dupę tak dawały, że padłam przed telewizorem... a zaraz chyba padnę ale tym razem przed komputerem, dobranoc....
znając siebie, pewnie tylko na chwilkę się zniechęcę a może nawet nie do końca? polubiłam tego bloga i pewnie ciężko byłoby mi bez niego, bo tu przynajmniej mogę powiedzieć to co myślę i niekt nie ma do nie o to jakiś pretensji, póki co więc nic nie mówię zobaczymy jak się wszystko dalej potoczy... może życie samo rozstrzygnie co dalej i jak ze mną będzie?
Marta, dzięki za komentarz... szkoda tylko, że negatywny:( tego bloga piszę przede wszystkim dla siebie, po to by przelać myśli na papier a to, że inni go czytają miło ale on nie jest robiony pod innych tylko pode mnie i mnie się podoba tak jak jest... chyba odechciało mi się bloga i wszystkiego innego też ale dzięki za szczerego komenta i pomimo tego, że przykro mi doceniam szczerość...
właściwie mogłabym powiedzieć, że wycieczka nie była taka zła... ciekawa jestem tylo czy jutro będę w stanie ruszyć nogami, wszystko dlatego, że ponad 20 km przeszliśmy dzisiaj, w nowych butach (nikomu tego nie polecam), łudzę się, że jutro będę w stanie funkcjonować o własnych siłach:/ a żeby było śmieszniej siostrzyczka z mężem mają być na obiedzie... dobranoc więc (chyba)