...
05 grudnia 2003, 21:12
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | 01 | 02 | 03 | 04 |
dosłownie i w przenosni a to wszystko dlatego, ze codziennie musze uslyszec jakies zle slowo, gdyby choc raz stalo sie inaczej chyba bylabym rozczarowana... a to wszystko zawdzieczam tym, ktorzy sa najglebiej w moim sercu, to dzieki nim codziennie chce mi sie plakac, wlasnie dzieki nim codziennie trace ochote do zycia, ale i tak nie mam do nich zalu, dobrze, ze sa i ze maja mnie...
w zyciu bym sie nie spodziewala, ze uslysze od Ciebie tak wiele... az w oczach stanely mi lzy, a wydawac by sie moglo, ze to tylko kilka slow-fakt, bylo ich nie wiele, ale dla mnie wystarczylo, byc moze dlatego, ze nigdy nie uslyszalam nic milszego, nigdy... a teraz zastanawiam sie, czy kiedy kolwiek ktos uslyszal tak wiele w tak niewielu, kocham Cie i wiem dobrze, ze o tym wiesz...
w koncu sie doczekalam:) co za dzien, wyprul ze mnie wszystkie uczucia, tesknoty i troski, ale to dobrze, bo przynajmniej dzieki temu nabiore chochelka troche optymizmu... dobra, ide spac, bo mam dosc i prawie
spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza, zostaja po nich buty i telefon gluchy-kilka banalnie prostych slow a tak wiele daja do myslenia... uwielbiam ten fragment i codziennie zastanawiam sie jak by to zrobic zeby nikt nie poczol sie pominiety i zebym ja tez byla kochana... wiem, ze jestem, ale nie o taka milosc mi chodzi, nie o taka...