Archiwum 09 lutego 2005


Bez tytułu
09 lutego 2005, 00:54

Dziękuje za pocieszający komentarz;) a dzisiaj był całkiem w sumie sympatyczny dzień, widziałam się po południu z moją przyjaciółką i powiedziałam jej jak wygląda życie w moim domu, że dla coponiektórych jest to "dociąganie" od jednej do drugiej butelki" źle się czułam mówiąc jej o wszystkim, ale w końcu od czego są przyjaciele? trochę pogadałyśmy o tym wszystkim i okazało się, że jej ojciec też jakieś przekręty robi z mamą... nie będę tutaj o tym pisać, bo to nie o to chodzi ale wiem, że teraz wie o mnie dużo więcej niż do tej pory i bardzo, na prawdę bardzo mnie to cieszy... poradziła mi kilka rzeczy, na które w zasadzie i tak wiem, że się nie zdobędę, ale jak sobie przemyślę to kto wie? może akurat coś się uda z tego wykroić? chyba nikt nie wie jaki kamień spadł mi z serca od razu poczułam się lepiej... a do tego rano zrobiłam kilka rzeczy koło siebie, które tez troszkę poprawiły mi humor... jest lepiej niż było i to jest najważniejsze