.


27 stycznia 2008, 22:22
kolejny raz dzień spędzony właściwie poza domem, najpierw jakiś cholerny market – jeden, drugi i trzeci, potem wizyta u siostry i w końcu w zasadzie wieczorkiem powrót do domu, "oglądałyśmy" film, nudny był dla mnie strasznie więc obudziłam się w połowie i stwierdziłam, że idę do siebie, bo mi się nie podoba, usłyszałam wtedy: "ja też spałam" uśmiechnęłam się pod nosem i zeszłam do siebie i tak sobie teraz już tu siedzę, to był krótki weekend, kolejny, którego nie "poczułam" – czasami i tak bywa, pode mną znowu jakaś impreza z muzyką typu umpa umpa, nocka więc zapowiada się świetnie, a wczoraj taka piękna burza była, vo tam, że to dopiero styczeń? gadanie...
28 stycznia 2008, 23:47
też tak myślę, ale co zrobić, jak kolejny raz to była siła wyższa?
28 stycznia 2008, 10:12
Ja w sobotę wybarłem się z przyszłym (?) szwagrem do jednego supermarketku i po 2 godzinach miałem dość i na szczęście się skończyło po tym czasie łażenie. Podziwiam, ludzi, którzy mają chęci do spędzania całych dni w tego typu obiektach i nie dostają w nich pierdolca :).

Dodaj komentarz