Bez tytułu


05 października 2005, 00:00

zaczęłam pracować i jest mi z tym dużo, dużo lepiej... chociaż zaczynam się martwić o moją szkołę, bo kiedy wracam do domu nie mam siły dosłownie na nic (pewnie dlatego, że wstaje najpóźniej o 6.30) ale będę dzielna i sobie ze wszystkim poradzę, a z tego co w pracy to do końca roku nie mam umowy a od stycznie już normanie na umowe o pracę i podobno też podwyżka wtedy będzie... ale z drugiej strony zastanawiam się po co ja w tej firmie jestem potrzebna, bo siedze i się nudzę (podobnie jak reszta pracowniów) a szef musi placic 5 osobom... (ale jesli tylko go na to stać to dla mnie to żaden problem:))zaraz zmiatam pod kołderkę, bo już tylko 6h snu tylko przede mna...

06 października 2005, 02:01
...i dlatego właśnie lubię tu zaglądać,żeby zarażać się twoim uporem w dążeniu do celu... :)

Dodaj komentarz